niedziela, 23 czerwca 2019

Nowa Pasłęka, Ujście



Plany były szerokie, ale jak to w życiu standardem jest, trzeba było dopasować je do rzeczywistości. Miało nas jechać trzech, ale koniec końców, tylko jeden pozostał na placu boju.Chciałem dokończyć "temat" Zalewu Wiślanego i zobaczyć miejscowość leżącą prawie naprzeciwko Piasków, czyli Nową Pasłękę.
Start o 07:00 i już po godzinie jestem w Elblągu - tankowanie, kawa i kierunek droga 503. Jeszcze teraz czuję ten zapach wilgotnych łąk jakie mija się jadąc 7-ką.....
Niedzielny, słoneczny poranek to świetny czas na jazdę motocyklem - puste drogi. Dawno nie byłem w tych okolicach i widać - miło jest popatrzeć jak wszystko powoli się porządkuje. Nie ma co jednak oczekiwać cudów. Praktycznie zero zaplecza przemysłowego nie sprzyja szybkiemu rozwojowi nawet wspartego przez Unię. W sumie krótki sezon turystyczny nie zapewnia stałego  dochodu. Z drugiej zaś strony infrastruktura drogowa się remontuje, co prędzej czy później przyniesie oczekiwany efekt. Na razie jednak lokalsi za nic sobie mają sygnalizację na mijankach i sam doświadczyłem tylko na krótkim odcinku kliku nieoczekiwanych manewrów na jedynym pasie drogi. Nie ma co narzekać - pogoda wspaniała, mijane krajobrazy niezapomniane, a na kole nakręcone ponad 300 km.