niedziela, 21 lipca 2019

Zdrzewno

W sumie jazda bez celu też stanowi swego rodzaju cel - radość z kolejnych zaliczanych winkli. No ale ileż można.... Wiatraki, wiatraki ... W zeszłym roku z ciekawości zaliczyłem ruiny w Pużycach. W zeszłym tygodniu zjechałem z drogi, aby obejrzeć podobny obiekt w Ankamatach. Zajrzałem do internetu, trochę poczytałem i odwiedziłem stronę http://wiatraki.org.pl i okazało się, że województwie pomorskim jest 13 wiatraków. Ich stan techniczny jest w wielu przypadkach agonalny - są po prostu ruinami.
Skoro widziałem osobiście już dwa wiatraki, to dlaczego nie zobaczyć następnego i przy okazji mieć cel wyjazdu. Rano padało, ale prognoza wskazywała, że po południu powinno się rozpogodzić. Tak też się stało i ruszyłem w drogę do wsi Zdrzewno koło Wicka.
Trasa głównie wiodła drogą 213. Ostatnie kilkaset metrów to już dla mojej Shadowki nieomal odcinek specjalny rajdu Paryż-Dakar - jak ona nie lubi jeździć po drogach na których nie ma asfaltu ... A tutaj jeszcze przysłowiowe "kocie łby" i miejscami błotko "po ośki". Wiatrak  jest bardzo fajnie usytuowany i aż się prosi aby uratować go i przerobić np. na jakiś mały hotel i restaurację. Niestety zdaję sobie sprawę, że potrzeba na to ogromnych pieniędzy, ale pomarzyć można .... Dzielny "Azor" pilnował obejścia i nawet machał ogonem, ale jakoś nie dałem się przekonać, żeby podejść bliżej, bo z oczu patrzyło mu tak jak mojej Dadze gdy ogryza kość z kawałkami mięsa. Lepiej nie podchodzić.
Parę fotek i wracam. Teraz moim celem stał się powrót do domku i czerpanie przyjemności z jazdy.
Nie zmokłem, ale sprzęt do mycia i polerowania - uwalony po lusterka. Teraz tylko czeka mnie wycieczka do Wydziału Komunikacji po .... wtórnik tablicy rejestracyjnej. Utrzęsła się cholera jedna gdzieś na wertepach drogi 213. Śruby i nity wytrzymały, ale plastikowe wsporniki i "uszka" nie zdzierżyły .... Tak więc przynajmniej 2 tygodnie Shadowka będzie stała pod wiatą ....