Zanurzyć się we wspomnieniach. Tak dosłownie i w przenośni. Byłem nad jeziorem, nad którym spędzałem niezapomniane, beztroskie chwile. Wszystko prawie było jak kiedyś, nie licząc oczywiście tych 40 lat, zarośniętych ścieżek i znacząco większych drzew. To w kwestii wspomnianej wyżej przenośni. Wracając do drugiego, mniej duchowego wątku, z nieukrywaną przyjemnością zanurzyłem się w znajomych wodach jeziora. W tym przypadku nic "nie urosło" ani nie zmieniło się.
Dla oglądających poniższe zdjęcia: dla Was będzie to zbiór kolorowych, praktycznie nic nie znaczących widoczków, dla mnie ciepłe wspomnienie.