Jesień już tuż, tuż. Poranne chłody, mgły i opady deszczu dały się w ubiegłym tygodniu we znaki. Radość zatem sprawiła weekendowa prognoza pogody. Sobotę sobie odpuściłem na rzecz wyzwań związanych z nadrabianiem zaległości dnia codziennego. Specjalnie nie narzekałem, bo dzień był taki jakiś ponuro-szary, ale za to niedziela ..... Hop na siodełko i w drogę.No może nie z samego rana jak to mam w zwyczaju, ale tuż przed 09:00. Za wymówkę i usprawiedliwienie postanowiłem przyjąć wspomniany już wcześniej chłód poranka :).
Może nawet i dobrze, że nieco opóźniłem wyjazd bo na leśnych fragmentach drogi wilgoć na asfalcie nie zdążyła odparować całkowicie i nawet stosunkowo łagodna redukcja biegu powodowała poślizg tylnego koła. Niby można się przyzwyczaić do "uciekającego tyłka", ale pierwszych parę razy dobrze mnie zgrzało .... No cóż, taki stresik ponoć poprawia krążenie i jest stałym elementem przyjemności zwanej jazdą na motocyklu.
![]() |
![]() |
![]() |