niedziela, 13 października 2019

Rozgard

Sezon już praktycznie na finiszu. Prognoza pogody była optymistyczna, ale ładnie to było od Torunia na południe :(. U nas na północy jeno szaro-buro. Dobrze, że na osłodę Matka Natura nie doprawiła tej melancholijnej mieszanki deszczem i chłodem. I chwała Jej za to bo, dała chyba ostatnią weekendową szansę na motocyklową przejażdżkę. Celowo piszę o przejażdżce, bo trasa taka malusia, że nawet ręce zmarznąć nie zdążyły. Mając na uwadze, że przymierzam się już do odstawienia sprzęta na zimowanie, a nie uśmiecha mi się jakieś generalne wielkie mycie i suszenie, skrzętnie omijałem kałuże i mokre plamy na jezdni. Udało się .... no prawie. Wystarczyła ta jedna, jedyna i mycie stało się nieuniknione.

Pojechałem do Pucka, a właściwie do Rozgardu - kiedyś odrębnej osady, a teraz praktycznie możemy mówić o dzielnicy Pucka. Dawno tutaj nie byłem. Zmieniło się to miejsce nie do poznania. Standardowa zabudowa "apartamentowców" taka jak wszędzie. Jedyne co wyróżnia to osiedle to położenie. Praktycznie na samym skraju klifu Kępy Puckiej z romantycznym widokiem na Zatokę i Mierzeję Helską. Zdjęć osiedla nie robiłem, bo jak napisałem wcześniej, jest to swego rodzaju standard, ale jesienne widoki były warte moim zdaniem uwiecznienia. Po dawnych klimatach, kiedy łaziłem nocami na trasie Puck - Rzucewo - Puck, zostały tylko prawie całkowicie zarośnięte już prawie całkowicie fundamenty i fragmenty murów dawnych ceglanych zabudowań.