Plany, plany, a pogoda i tak ma zawsze ostatnie zdanie. Planowaliśmy z Kolegami małą wycieczkę motocyklową w niedzielę, ale prognoza na weekend okazała się bezlitosna - padać będzie, a na dodatek chłodem powieje. Niby deszcz na trasie zdarzyć się może, ale żeby na pewniaka pchać się w jego obszar tylko po to aby pojeździć i to w dodatku gdy wyjazd ma być chwilą wytchnienia po tygodniu pracy, to raczej do przyjemności nie należy.
Zatem prawdopodobnie wyjazd przekładamy, do następnej nadarzającej się okazji. Korzystam jednak z możliwości wzięcia jednego dnia urlopu, pięknego słońca i rozpoczynam weekend już w piątek. Trochę to może samolubne z mojej strony, ale odpokutuję tę chwilę słabości i nadrobię zaległą pocztę w weekend. Nie jadę daleko jakieś 50 km w jedną stronę do Dębek, w miejsce gdzie rzeka Piaśnica wpada do morza. W sezonie ciężko tutaj o skrawek wolnego miejsca na plaży, że o zaparkowaniu pojazdu nie wspomnę. Klimatyczne miejsce - dawno tam nie byłem, więc cel jest.
Na miejscu historyczna ciekawostka - niby z czasów szkolnych powinno się pamiętać, że była tutaj 100 lat temu granica - ale czy ktoś myśli o takich wydarzeniach będąc np. na wakacjach? Tuż obok mostu na Piaśnicy, po stronie zachodniej postawiono rekonstrukcję kamienia granicznego nr 1 upamiętniającego miejsce przebiegu dawnej granicy ustalonej Traktatem Wersalskim. Według różnych źródeł został on w 1939 r. ścięty i zawieziony do Berlina jako trofeum lub przetrwał wojnę i został zniszczony w późniejszym okresie. Obok stoi tablica informacyjna z kilkoma historycznymi zdjęciami, krótkim opisem. Na zdjęciach uśmiechnięte twarze młodych ludzi siedzących przy kamieniu granicznym. Pewnie spędzali tutaj letnią kanikułę tylko, że .... było to blisko 100 lat temu .... Gwoli ścisłości - granica przebiegała około 200 dalej w kierunku zachodnim.

Dobrze jednak, że popełniono tę drobną nieścisłość, stawiając replikę przy samym mostku czyli w zdecydowanie bardziej uczęszczanym miejscu, przy głównym szlaku. Na pewno przekłada się to na - używając sformułowania marketingowego - pozycjonowanie przekazu i tym samym dotarcie do szerszej grupy odbiorców.
Pomimo sytuacji w kraju trwają przygotowania do sezonu 2020. Bardzo przyjemnie zdziwiłem się, że był już czynny jeden z punktów gastronomicznych - sympatyczna Pani zaserwowała kawę i gofra z truskawkami (szaleństwo, ale nie zdecydowałem się na bitą śmietanę). Kawa gorąca, świeżo mielona, gofr cieplutki, truskawki słodkie .... pyszności. W sam raz żeby uczcić oficjalne rozpoczęcie przygotowań do letniego sezonu i nieco kulinarnie zgrzeszyć. Pomimo dość wczesnej pory całkiem sporo kręciło się już gości i spoza naszego województwa.