 |
Dzisiaj trochę dalej i trochę z większą prędkością. Zaliczyłem "kółko" Rumia/Malbork (via A1)/Elbląg/Gdańsk/Gdynia/Rumia. Ktoś powie, że nudne 250 km. Fakt. Winkli było mało, ale fajnie tak mi się gnało przed siebie. Ot po prostu - przed siebie. Po drodze telefon do Kolegi - jest w domu, kawa czeka. Wpadłem na 15 min. Oczywiście pełna gotowość pandemiczna. Powitanie "z łokcia", kawa w przepisowej odległości i w drogę. Trochę żal mi tych owadów które miały wątpliwą przyjemność spotkać się ze mną na trasie. No cóż, zima była tego roku bez mrozu, więc chyba nie miałem znaczącego wpływu na populację tych najmniejszych z barci mniejszych. Za to przyjeździe, było co myć i skrobać.
|