niedziela, 19 lipca 2020

Kanikuła

To chyba pierwszy weekend w tym roku w trakcie którego można było poczuć, że mamy lato i ciepło powinno być. Mając na uwadze, że poprzednią niedzielę spędziłem całą na wyjeździe motocyklowym, ta niedziela była typowo domowa. Sytuację uratowała Agata, która wymyśliła w sobotni wieczór, że chciałaby ze mną pojechać na króciutki wypad nad wodę. Nie musiała dwa razy powtarzać - o 06:30 byliśmy na siodełku i pojechaliśmy na Rewę. Piękny, niezapomniany zapach poranka, pusta droga i ten spokój na plaży. Chyba po raz pierwszy od momentu zdania egzaminu na kategorię A jechałem tak poprawnie i przepisowo, a nawet jeszcze wolniej. W końcu wiozłem jako "plecaczek" własną córkę :)!