Powoli kończą się zaplanowane na ten rok miejsca, które chciałem odwiedzić. Dzisiaj wyjazd do Kluk. Do przejechania całkiem ładny kawałek trasy, ale za to w bardzo dobrym towarzystwie - jadę razem z Olkiem. Próbowałem zachęcić także innych Kolegów ale jak to w życiu bywa, trudno czasami pogodzić swoje małe przyjemności z obowiązkami. W pełni to rozumiem dlatego nie jojczę i mam nadzieję, że jeszcze w tym sezonie uda się nam pojechać całą ekipą.
Tak jak wspomniałem, mamy dzisiaj spory odcinek do przejechania. W sumie - już po podsumowaniu - że nakręciliśmy 275 km. Podzieliliśmy trasę na dwa etapy. Pierwszy, typowo przelotowy po krajowej 6-stce i ten drugi właściwy - "odkrywczy". Wczesny wyjazd i tym samym małe natężenie ruchu, zapewniło nam szybki przelot do Mianowic pod Słupskiem. Teraz bocznymi drogami o jakości odbiegającymi miejscami daleko od standardu nawet nawierzchni głęboko lokalnej, jechaliśmy w kierunku naszego założonego celu.Ale przecież nie narzekamy. Właśnie o to nam chodziło. Tylko wtedy widać jak w pięknym zakątku Polski przyszło nam mieszkać i jaki możemy podziwiać. Właśnie dlatego jedziemy na motocyklach na których na pewno nie weźmiemy udziału w rajdzie Paryż - Dakar ale na takich, które takie szwędanie się po opłotkach bardzo lubią. Nie za szybko, bez pośpiechu - smakując każdy kilometr. To że trochę dziur i piachu - nic to, dały radę pomimo, że dwa pojazdy dzieli około 40 lat ....