Czy ktoś z Was pamięta ciepłą majówkę ? Szukałem w pamięci własnej, podpytywałem moich domowników … Nijak nikt sobie przypomnieć nie mógł. Reasumując - majówka musi być w naszym klimacie zimna, a czasami na dodatek paskudnie deszczowa i wietrzna. Rzut oka na prognozę pogody - trzeba łapać sobotnie słoneczko, bo kolejne dni nie wróżą nic dobrego. To nic, że na termometrze 8 stopni. Termobielizna, skórzana kurtka, wysokie buty, chusta na twarz i hop na siodełko. Była okazja na dłuższe kółeczko z półmetkiem na imprezie Konrada.Nie to żebym brał czynny udział ale korzystając, że słońce już było wysoko, a młodzież odespała już nocną balangę, załapałem się na kubek gorącej kawy. Oj jakże tego gorącego napoju trzeba mi było ! Mam nadzieję, że mój kilkunastominutowy pobyt nie namieszał zbytnio w sytuacji lokalnej :). Nie ma co ukrywać - temperatura skutecznie pozbawiała mnie przyjemności z jazdy. To pierwszy wyjazd w tym sezonie na Hani. Kompletnie inny jazda niż na Wiesi. Nie pchaj się do miasta, bo to nie jest naturalne otoczenie tego typu motocykla. Musisz wybrać trasę gładką, krętą i o łagodnych długich łukach, Takie właśnie są fragmenty drogi 211. Moment obrotowy łapiesz już od samego dołu zakresu. Możesz jechać na wyższym biegu nie martwiąc się o “klekotanie” zaworów czy szarpanie silnika. Pyrkasz dostojnie, składasz się miękko w zakręty - po prostu płyniesz. W razie potrzeby odkręcasz manetkę i wiesz, że te 350 kg na pewno żwawo przyspieszy No i teraz sam czujesz skąd wzięła się nazwa cruiser - płyniesz dostojnie z nurtem drogi. Tylko to przejmujące do szpiku kości zimno ….. po 180 km gorący prysznic jest rajem. A skąd te palmy w tytule ? No, są przecież na zdjęciu :) !