wtorek, 17 sierpnia 2021

Groty Mirachowskie

Prognoza pogody na dzisiaj nie zapowiadała nic optymistycznego. Wracamy do normalności motocyklowej jaka panuje na naszej szerokości geograficznej - nareszcie było zimno z nadzieją na jazdę w deszczu :) ! Co tam, trzeba dokończyć poznawanie kolejnego fragmentu stosunkowo bliskiej okolicy  i to czego nie zrobiłem w trakcie wypadu z 14 sierpnia - Groty Mirachowskie czas na własne oczy zobaczyć. Groty Mechowskie “zaliczyłem już za dzieciaka”, więc wiedziałem czego mogę się spodziewać. W sumie, na upartego to nawet może i w jedną z “pieczar” to może bym i się na upartego wsunął … może. Jako, że speleologia amatorska nie jest moim życiowym marzeniem, więc poprzestałem jedynie na wzrokowej ocenie tego nietypowego na naszych terenach tworu przyrody.
Mimo, że groty były głównym celem dzisiejszego wjazdu,  to mistrzem “drugiego planu” była jednak otaczająca mnie wspaniała przyroda. Kompleks Lasów Mirachowskich naprawdę robi wrażenie - jest po prostu pięknie !!! Na pewno jeszcze tutaj wrócę, bo z tablic informacyjnych wyczytałem, że warto zobaczyć jeszcze tzw. Szczelinę Lechicką i widok jaki z niej można podziwiać. A propos tablic informacyjnych. Jest ich sporo w tej okolicy o co zadbały Lasy Państwowe - warto poczytać, bo wiedzy w ich treści jest naprawdę dużo. Moto zostawiłem na leśnym parkingu i jakie było moje zaskoczenie, gdy kilkaset metrów dalej “odkryłem” ogólnodostępną bazę turystyczną uruchamianą w razie potrzeby po kontakcie z leśniczym. Jak dla mnie rewelacyjne miejsce nie tylko na sporą imprezę o czym świadczą elementy wystroju po weselu, ale także na mały kameralny biwak czy krótki odpoczynek po wędrówce po okolicach.

No cóż, przynajmniej na kilka dni zawieszam wyjazdy na moto. Nakrywam je pokrowcami i ruszam (niestety puszką) do Krakowa przywitać się z Zojką. Czas najwyższy, bo przecież nie co dzień zostaje się dziadkiem :).