piątek, 13 sierpnia 2021

Węsiory

 

Dzisiaj kierunek prehistoria z odrobiną magii czyli kamienne kręgi w Węsiorach - takie nasze “kaszubskie Stonehenge”. Bez kozery, ale te zaledwie 100 km to prawie jak wyprawa, przynajmniej dla podróżujących samochodem. Potrójna brama piekieł broni dostępu do tego urokliwego miejsca dla tych jadących od strony Gdyni lub Gdańska. Rondo w Chwaszczynie i dwa ronda w Żukowie stanowią na tyle skuteczny spowalniacz, że może przejść ochota na dalszą jazdę. Całe szczęście, że wrodzona smukłość motocykla i lekka falandyzacja z mojej strony, przepisów ruchu drogowego, pozwala na w miarę swobodne kontynuowanie przejazdu przez ten newralgiczny odcinek.
Widziałem twarze mijanych kierowców i kierowniczek - chyba mi zazdrościli … Ja w sumie trochę im również - oni siedzieli w klimatyzowanych  puszkach, a mój wehikuł jadąc niespiesznie przez dzisiejszy upał cały czas dawał mi znać, że ma chłodzenie powietrzno-olejowe więc grzać się musi i kropka. Tak dla niego to kropka, a dla mnie setki kropelek potu spływające po całym ciele, a w szczególności w okolicach naturalnych zbliżeń ud z żebrami cylindrów i tak trochę … wyżej. Przejazd przez ostatnią bramę piekła otwiera drogę do wspaniałych kaszubskich widoków i winkli. Teraz dopiero wycieczka nabiera radości z jazdy. Pojechałem nieco dalszą trasą, bo skręciłem na Kościerzynę - chcę przejechać moim ulubionym kawałkiem Drogi Kaszubskiej z piękną zakrętową “patelnią” - teraz wiem po co są i co mogą te szosowe opony :) ! Wiem, że nie puszczą w złożeniu, uważać trzeba jedynie aby nie przytrzeć wydechu … szkoda by było.

Jestem na miejscu - dobrze oznakowany dojazd, a na końcu drogi miejsce parkingowe. Co prawda płatne, ale kwota niewielka, a uśmiechnięty właściciel oferuje na miejscu drobne pamiątki, miód, pyszne domowe ciasta i kawę. Wszystko posprzątane, zadbane - jest ok ! Do przejścia jest jakieś 500 metrów. Tablice informacyjne jasno wskazują, że miejsce to należy traktować jak miejsce spoczynku i chyba działa to na ludzi - zachowują się cicho, poruszają się spokojnie …  Co niektórzy czują w tym miejscu pozytywną energię. Chodzą w kręgach na boso, kładą się na ziemi, medytują … nie ukrywam, udziela się ta atmosfera. Warto pójść po oznakowanym szlaku - obejdzie się wtedy wszystkie stanowiska, a w połowie drogi można przysiąść na brzegu urokliwego jeziora. I ten zapach, nagrzanego letnim dniem iglastego lasu. Szkoda wracać. No cóż, Daga czeka sama w domu - czeka na swój wieczorny spacer.

PS - co jakiś czas przydaje się ten patent zwiększający powierzchnię stopki bocznej. Na kaszubskich juszkach jak znalazł.