Tak to już raczej definitywny koniec przyjemności z jazdy na moto w tym roku. Wstałem wcześnie z myślą o starcie jeszcze sporo przed południem, ale nawet około 10-tej wskazania temperatury pełzały w okolicach 3-4 stopni. Takiego wdzianka to ja na pewno nie mam i choćbym się wbił we wszystko co mam i wyglądał jak ten ludzik Michelin to z takim chłodem nie wygram. Słoneczko jednak zrobiło swoje i w południe można było ruszać na pożegnanie sezonu.
Niespieszne 3 godziny odwiedzenia ulubionych zakątków z urokliwym jesiennym tematem w tle. Śliczna jest to pora roku. Oczywiście pod jednym warunkiem - pogoda tak jak dzisiaj być musi. Sporo na drogach Kolegów 1-śladowców na wszelkiej maści sprzęcie. Pozdrawiamy się tradycyjnym gestem LWG (dla niewtajemniczonych - lewa w górę), bo zapewne na trasie zobaczymy się za jakieś 6 miesięcy. Zatrzymuję się często, bo mijane widoki warte są uwiecznienia i trudno się oprzeć aby nie pstryknąć fotki. Nie brałem plecaka więc aparatu nie było gdzie schować i posiłkować się musiałem telefonem. Jak to stara maksyma mówi - jaki jest najlepszy aparat ? No oczywiście to ten który masz akurat przy sobie ! 😀 Całe szczęście, że Pixel w tej roli całkiem sobie dobrze radzi. Poniżej kilka fotek z ostatniego w tym roku wypadu na moto. Nadszedł nieunikniony koniec sezonu. Jak zwykle za szybko … Coś tam w archiwach mam jeszcze do opublikowania, ale zostawiam je na jesienno-zimowe wspominki w oczekiwaniu na "zbliżający" się już nowy sezon.