niedziela, 29 maja 2022

Brak motywacji motocyklowej

Jak to zwykle bywa z planami - kolokwialnie mówiąc wzięły w łeb. Miałem pojechać na nasze wewnętrzne firmowe spotkanie do "pięknych okoliczności przyrody" w zacnym towarzystwie. Nawet miałem zarezerwowane własne drzewa żeby rozwiesić między nimi  hamak … a w weekend lało i wiało z naciskiem na lało co sprawiło, że cała przyjemność skończyłaby się jak dla mnie już za Wejherowem na etapie przemoczonych rękawic i wody za kołnierzem. Tak więc weekend upłynął pod hasłem podgonienia przynajmniej części przydomowych zaległości.

Korzystając z krótkiego "okna pogodowego" poszedłem jednak na dłuższy pieszy spacer do miejsca, które zawsze chciałem zobaczyć mijając swego czasu tablicę informacyjną o bunkrze-ziemance T.O.W. "Gryf Pomorski". Cel wycieczki wyznaczony, Daga zachwycona spacerem, zatem idziemy do lasu. Nie ukrywam, że liczyłem na podobną rekonstrukcję jak bunkier "Ptasia Wola" w okolicach Mirachowa, ale rzeczywistość była mniej fascynująca. Owszem zacna kamienna tablica informacyjna w miejscu docelowym była ale po obiekcie zostały jeno zapadliska i gdyby nie stojący obok rysunek ze szkicem można by przejść obok i nic nie zauważyć. Ważne jednak, że pamięć o tych bohaterach została w kamieniu uwieczniona. Każdy kilometr marszu przez wiosenny, zroszony deszczem las to przyjemność niedoopisania. Dołączam krótki klip filmowy aby choć w części oddać ten klimat. Nie zapomnijcie włączyć dźwięku 😀 !