niedziela, 1 maja 2022

Lasy Mirachowskie cd.

Wydawało mi się, że w poprzednim sezonie zobaczyłem już wszystkie główne atrakcje Nadleśnictwa w Mirachowie - to piękny kompleks leśny. Wujek Google jednak nie śpi i podrzucił kolejne propozycje przy przeglądaniu mapy tego obszaru. Znakiem tego trzeba zobaczyć punkt widokowy Zamkowa Góra. Jest pogoda, jest pomysł, moto zatankowane - trzeba ruszać na spotkanie mikro przygody. Po drodze odbijam nieco z głównej trasy i zahaczam (oczywiście w przenośni) o … kamień ofiarny.



Hmmm, nie jestem nawet w najmniejszym stopniu znawcą tego typu artefaktów ale jeżeli mądre księgi twierdzą, że ofiarny, to nie dyskutuję. Musi być ofiarny. Głównym dowodem na to, że jest ofiarny to  … otwór w tym kamieniu. Byłem widziałem, przysiadłem obok na chwilę zadumy, zrobiłem foto … Duży ten kamień jest, okolica piękna … pięknie jest. Teraz kilkanaście minut jazdy i zatrzymuję się na parkingu pod Zamkową Górą. No super, nawet "tojka" jest … czysta. W sumie może to i  prozaiczny fakt biorąc pod uwagę, że w sumie w lesie jesteśmy, ale dobrze to świadczy o gospodarzach tego terenu. Lezę ścieżką na górę … a internety ostrzegały … i prawdę mówiły. W sumie zero oznakowania jedynie wydeptane różne ścieżki i NAPRAWDĘ strome podejście z dodatkowym utrudnieniem w postaci rozpadających się ziemnych schodów. "Stopnie" jak dla olbrzymów …. Już pnąc się w kierunku punktu widokowego wiedziałem, że podejście to pikuś … Zejście będzie dopiero prawdziwym wyzwaniem … Już po pierwszej utracie równowagi założyłem rękawice motocyklowe i dosłownie jak stary orangutan łapałem się od drzewa do drzewa ratując się przed ślizgiem na tyłku. Czy było warto tak ryzykować - zawał przy podejściu, złamanie nogi przy zejściu? Tak. Widok zaiście epicki. "Zaporowa" dostępność tego miejsca robi swoje - można w spokoju kontemplować ten widok i zachwycać się "ciszą" budzącej się wiosny. Świergot ptaków niezapomniany.