Niedziela, czas na spacer. Pogoda raczej z tych mało sprzyjających, ale jest śnieg. Śwież, puszysty śnieg - rarytas ! Co prawda wiele osób podjęło podobną decyzję, ale las jest duży - każdy znajdzie swój „własny” zakątek. Trochę denerwują mnie psy spuszczane ze smyczy, bo w większości przypadków kanapowe pupile tracą połączenie pomiędzy słuchem, a rozumem i nie reagują na przywołania swoich właścicieli. Rozwiązaniem staje się dogłębne gardłowe ryknięcie Dagi - kwestia czyj jest ten kawałek lasu zostaje wtedy definitywnie ustalona. Ja swoją Dagę nie spuszczam ze smyczy i wcale nie chodzi o restrykcyjne przestrzeganie prawa, ale po prostu o zdrowy rozsądek. Nie chcę testować w realu sytuacji, gdyby przyszło jej do głowy pognać za np. dzikiem.