poniedziałek, 17 kwietnia 2023

Pierwsza "setka" tego sezonu

Z tym planowaniem to człowiek zawsze wychodzi jak przysłowiowy Zabłocki. „Wymyśliłem” sobie, że skoro w poniedziałek biorę urlop na załatwienie pilnego tematu, to jak go ogarnę, to będę miał kilka godzin na porządne przedmuchanie wydechów w motocyklu i przegonienie zimujących w nich  pająków. Prognozy pogody były całkiem optymistyczne … coś nawet przebąkiwały o słoneczku zza chmurek …. Taaaaa,  z tego słoneczka to jednak zostały koniec końców same chmurki, a wręcz chmury i drobne „7+” temperatury  z perspektywą na opady deszczu. No po prostu super pogoda na moto !

Nie odpuściłem jednak - podwójne rękawice, 3-warstwowa kurtka, kominiarka, zamknięty kask i jedziemy !  Jedziemy „odkrywać” nowy odcinek S6, bo jeszcze nie miałem okazji zobaczyć jak ta inwestycja wygląda w praktyce. Tak, jest moc - rozjazdówki, rozjazdówkami są poganiane, oznakowanie czytelne aczkolwiek oszczędne, szczególnie gdy jedziesz za jakimś TIR-em i w ostatniej chwili orientujesz się, zadzierając głowę na maksa, że to już tutaj … ostatnia szansa na zjazd w prawidłową stronę rozjadówki. Ufff udało się za pierwszym razem i jadę w kierunku Szczecina bez konieczności zawracania gdzieś z kierunku „na Kościerzynę”. Mogę tylko współczuć przejezdnym jak trafią w tę „dźunglę” wieczorową porą i w strugach deszczu. Wspomniane wcześniej ciepłe ciuszki robią robotę, jednak prędkości na ekspresówce robią swoje - kilkadziesiąt kilometrów i zdobywam sprawność „Eskimos”. Zazdraszczam tak zwyczajnie po chrześcijańsku tym motocyklistom z grzanym manetkami - zjeżdżam „na Luzino”. Zmniejszenie prędkości, do tej z terenu zabudowanego robi swoje - powoli wraca czucie w dłoniach … Nie ryzkuję zdobywania kolejnych zimowych sprawności i wracam przez Wejherowo. Pierwsze 100 km w tym sezonie nawinięte na koło !