Kilkaset metrów przed wjazdem do Świchowa na pniach przydrożnych drzew pojawiają się jakieś nieformalne kolorowe informacje zamieszczone kartkach A4 …. Ciekawość bierze górę … sprzęgło, międzygaz, redukcja powtórzone kilka razy i staję oko w oko z poważnym przekazem z klimatem groźby w podtekście.
Okazuje się w praktyce, że rzeczony sołtys musi mieć moc. Przydrożne rowy bez śmieci !!! Przekaz może nieco przaśny, ale jak widać skuteczny. I w sumie o skuteczność w zachowaniu porządku przez miejscowych i przyjezdnych (a ściślej przejeżdżających) chodzi.
Jak już jestem w okolicach Choczewa, to odbijam nieco z drogi i skręcam w szutrówkę prowadzącą przez las wprost na parking przy jeziorze. “Hania” zdecydowanie nie lubi takich przejazdów nie tyle ze względu na swoje niskie zawieszenie, ale głównie na bardzo niestabilne prowadzenie przy niskich prędkościach … no cóż, taki to urok geometrii zawieszenia cruiserów. Gładka nawierzchnia, długie proste, łagodne zakręty, brak pośpiechu … to ich żywioł. Tym razem “Hania” - chyba po starej znajomości - zniosła moją fanaberię bez rozpaczliwego podpierania się nogami z mojej strony 🙂.