piątek, 3 maja 2024

Majówkowy poranek

Dobrze jest wrócić do świeckiej tradycji porannych weekendowych wypadów na moto. Ot, takie naprawdę mikro, mikrowyprawy.

Maj to szczególny czas kwitnienia rzepaku i tego cudownego zapachu mijanych pół, podkreślonego chłodem budzącego się dnia. Takie doznania to tylko na moto. Zamknięty w kabinie samochodu na pewno nie doświadczysz zmieniającej się w ułamku sekundy temperatury na styku lasu i mijanego, rozgrzewającego się już od słońca pola.


Wyjechałem naprawdę wcześnie i mam chwilę "nadmiarowego" czasu przed umówionym powrotem do domu. Zatem skwapliwie wykorzystuję ten bonus i zatrzymuję się na leśnym parkingu na małą kawę, którą na miejscu sobie zaparzam. Powiedzmy sobie szczerze, ale słowo kawa jest w tej sytuacji znaczącym nadużyciem - po prostu zalewam rozpuszczalny produkt usiłujący nieudolnie naśladować smak prawdziwych mielonych ziarenek.   Cóż, nie narzekam jednak bo okoliczności przyrody i miejsce postoju wynagradzają tę smakową niedogodność.



Czas wracać. Niespiesznie, powoli smakują każdy kilometr… Tak, jakieś 5 km od domu zatrzymuje mnie patrol Policji. Sympatyczni, uśmiechnięci młodzi ludzie. Pytam grzecznie o powód zatrzymania, bo przekroczenie prędkości nie wchodzi w grę. Słyszę w odpowiedzi - wie Pan, ładnie Pan wyglądał na tej maszynie i chcieliśmy ją zobaczyć z bliska 😄!