Letni sezon turystyczny 2024 na Wybrzeżu należy chyba uznać za rozpoczęty. Niby jeszcze rok szkolny w toku, a już ciągną kolumny samochodów pełne bąbelków i ich rodziców. Budy sprzedażne z wszelkim dobrem doczesnym niezbędnym do spędzenia czasu nad morzem i te, które oferują po niebotycznych cenach jadło i napitek przeróżny otwarte. Zatem nastał czas w którym należy zacząć już unikać miejsc i dróg bezpośrednio prowadzących do plażowych grajdołów i deptaków sezonowych. Tłumacząc na polski - do 15 sierpnia jedziemy w kierunku południowym. Te przemyślenia tak skutecznie wypełniły kask i upchniętą w nim głowę, ze aż wpłynęły na powstanie pesymistycznych wątków w poniższym tekście.
Miejsce startu do wycieczki na moto dość nietypowe, bo spotykamy się na … przystani kajakowej. Wyposażenie tego miejsca całkiem przyzwoite - wiaty, stoły, ławy, miejsce wodowania i (co ważne) jest i tojka. Można mieć jednak zastrzeżenia co do czystości tego miejsca, tym bardziej, że znajduje się ono dosłownie kilkadziesiąt metrów od budynku Urzędu Gminy. Obawiam się, że do lekkiego bajzlu przyczyniają w dużej mierze lokalsi, traktując to miejsce jako swego rodzaju centrum “kulturalno-rozrywkowe”.
Plan dzisiejszej trasy nie jest jakoś specjalnie doprecyzowany - po prostu jedziemy zobaczyć kilka miejsc jadąc po krętych, urokliwych lokalnych drogach. Frajda z samej jazdy niezapomniana. Nie zawsze obrane kierunki prowadzą wprost do celu. Czasami trzeba nieco zboczyć z asfaltu i “przebić” się ścieżką, która nieoczekiwanie kończy się w ….polu. Co jednak zupełnie nas nie zraża do podejmowania wyzwań logistycznych typu: jak zawrócić ?
Krótka dyskusja na popasie i mamy kolejny cel. Jedziemy zobaczyć okolice Słajszewa, aby oko nacieszyć widokiem tej bezkresnej łąki, która już w niedługim czasie zmieni się w plac budowy elektrowni jądrowej i związanych z nią inwestycji towarzyszących. My jeszcze na własne oczy oglądamy ten urokliwy łąkowy bezkres, ale nasze wnuki będą mogły jedynie polegać na opowiadaniach wspieranych wykonanymi przez nas fotografiami. Osobiście myślę, że za kilka lat nawet nie zbliżymy się do tych terenów, bo staną się one zupełnie niedostępne dla postronnych ze względu na charakter budowanego obiektu.
Jest po 10:00 - czas na kawę. Jak wspomniałem na wstępie sezon już się rozpoczął więc nadmorskie kawodajnie powinny być czynne. Zatem kierunek Lubiatowo - najbliższe nadmorskie centrum letniego wypoczynku. Nie myliłem się - buda czynna, kawa jest i jak na status lokalnego kurortu jest podła. Żeby nie było - bo powyżej pewnej kwoty narzekać po prostu nie wypada, że się kupiło - papierowy kubeczek z dawką kofeiny kosztuje 14 zł. Licząc według bieżącego kursu to 3,5 euro. Dzwonię do rodziny w Niemczech zadając pytanie o cenę takiego napitku w podobnych miejscach u nich. Ufff, jaka ulga - dogoniliśmy Zachód …. przynajmniej w aspekcie ceny parszywej kawy z budy przy plaży. Całe szczęście, że okoliczności przyrody tego miejsca wynagrodzą chyba każdą fanaberię gastronomiczno-cenową.