Nowy Rok. Jedni odsypiają zabawę, inni zmagają się z bólem głowy i nieugaszonym pragnieniem, a my … spacerowe tup, tup, tup w okolicach Łeby, a konkretnie plaży w Ulinii. Co prawda pogoda w żaden sposób nie zachęcała do aktywnego wypoczynku poza chociażby tylko zadaszonymi miejscami, ale my nie takie przeciwności pokonywaliśmy. Okazuje się, że nie byliśmy odosobnieni w trudach parcia po plaży pod wiatr i w strugach deszczu. Tak jak zawsze - o czym zawsze wspominam - warto mieć w zanadrzu jakiś cel wędrowania w tak niesprzyjających okolicznościach, a my z okazji Nowego Roku mieliśmy nawet dwa cele.