Nowy Rok. Jedni odsypiają zabawę, inni zmagają się z bólem głowy i nieugaszonym pragnieniem, a my … spacerowe tup, tup, tup w okolicach Łeby, a konkretnie plaży w Ulinii. Co prawda pogoda w żaden sposób nie zachęcała do aktywnego wypoczynku poza chociażby tylko zadaszonymi miejscami, ale my nie takie przeciwności pokonywaliśmy. Okazuje się, że nie byliśmy odosobnieni w trudach parcia po plaży pod wiatr i w strugach deszczu. Tak jak zawsze - o czym zawsze wspominam - warto mieć w zanadrzu jakiś cel wędrowania w tak niesprzyjających okolicznościach, a my z okazji Nowego Roku mieliśmy nawet dwa cele.
W tak zwanym międzyczasie pomiędzy realizacją celów było tzw. wędrowanie
w dobrym towarzystwie 😀 !
Drugim celem, zdecydowanie bardziej radosnym było spotkanie w restauracji “Ewa zaprasza” w Sasinie, a że mamy już tyle lat ile mamy bardzo dobrze pamiętamy początki tego kultowego (nie przesadzam !) miejsca na mapie kulinarnej naszego regionu. Ech, te uczty - tak, dosłownie uczty - z pieczonym prosięciem w roli głównej ….. Teraz to już inny lokal, rozbudowany, nowoczesny, ale jedno pozostało niezmienne - wspaniałe jedzenie. Już drugie pokolenie rozwija ten przybytek smaku, dokładając najwyższej dbałości nie tylko o zachowanie poziomu serwowanych dań, ale także ciągłe modyfikacje i rozwijanie menu.
Pozostaje mi jedynie życzyć sobie i wszystkim uczestnikom tego wspaniałego wypadu, aby każdy dzień tego roku pozwalał się cieszyć taką radością życia jakiej mieliśmy szczęście zaznać w ciągu tych kilku wspólnie spędzonych godzin.